Ciężką pracę.
Nie „obsługę konta". Pracę, aż marketing zacznie działać.
Nazywam się Maurycy Woźnica. Buduję i skaluję marketing — mierzalny co do złotówki, poprawiany do skutku. Bez złotych gór: obiecuję ciężką pracę i liczby, nie przymiotniki.
Porozmawiajmy →Odzywam się w 24 godziny. Jeśli nie umiem pomóc — usłyszysz to wprost.
TEN FILM JUŻ WIDZIAŁEŚ
Prezentacja robi wrażenie. Obietnice śmiałe, umowa podpisana. Potem co miesiąc przychodzi faktura, a raz na kwartał raport: zasięgi rosną, kliknięcia są, świadomość marki „się buduje". Tylko sprzedaż jakoś nie dostała tego maila.
Po pół roku wiesz jedno na pewno: było drogo.
Nie twierdzę, że każda agencja tak pracuje. Wystarczy, że Twoja tak pracowała.
Nie powiem Ci, że podwoję Twoją sprzedaż w kwartał, bo przed researchem nie wie tego nikt. Różnica między mną a tamtą prezentacją jest taka, że ja się do tego przyznaję. Obiecuję trzy rzeczy:
Nie „obsługę konta". Pracę, aż marketing zacznie działać.
Koszt, przychód, zwrot — co do złotówki. Żadnych raportów o „budowaniu świadomości".
Rozmawiasz ze mną i rozliczasz mnie. Nie account managera, nie stażystę, nie „zespół projektowy".
Nie czaruję. Nie aktorzę. Pracuję.
„Do skutku" to u mnie nie slogan, tylko metoda:
Zanim wydam pierwszą złotówkę z Twojego budżetu: analityczny research rynku, konkurencji, Twoich klientów i Twoich danych. Nudny etap. Dlatego prawie wszyscy go pomijają.
Odpalam kampanie i lejek, z mierzeniem od pierwszego dnia. Od początku widzisz, co się dzieje z Twoimi pieniędzmi.
Liczby mówią, co działa, a co nie. Słucham liczb, nie przeczuć — swoich też nie.
I znowu start, i znowu analiza. Tu odpada większość rynku, bo tego etapu nie da się pokazać na prezentacji. Da się nim tylko dowieźć wynik.
Dopiero kiedy system działa i mam na to dowód w liczbach, zwiększamy budżet i skalę. Nie odwrotnie.
Większość kończy pracę na kroku 02.
Ja tam dopiero zaczynam.
Najlepsza kampania świata nie uratuje lejka, który przecieka, ani firmy, w której lead czeka trzy dni na telefon. Dlatego nie kończę na koncie reklamowym — łączę marketing z IT i patrzę na całość:
Silnik. Tu powstaje ruch, który ma się zamienić w pieniądze.
Miejsce, w którym ruch staje się klientem albo znika. Projektuję je pod sprzedaż, nie pod podziw.
Kocham automatyzować. Buduję systemy, które odpowiadają, segregują i pilnują leadów, kiedy Ty śpisz.
Decyzje z danych, nie z przeczuć. Zanim zaczniesz wydawać, wiesz po co.
MAURYCY WOŹNICA — MARKETING × IT
Maurycy Woźnica. Rzadkie combo: marketing i IT w jednej głowie.
W marketingu myślę systemowo — nie „co by tu wrzucić na Facebooka", tylko jak zbudować maszynę, która powtarzalnie zamienia budżet na klientów. A wszystko, co da się zautomatyzować, automatyzuję. Z zamiłowania, nie z lenistwa.
Warsaw Growth to moja firma. Pracujesz ze mną — i to nie jest ograniczenie. To jest produkt.
Odzywam się w 24 godziny. Nie „postaram się" — odzywam się.
Jeśli nie umiem Ci pomóc, mówię to wprost i nie biorę tematu. To też jest odpowiedzialność.
Rozmawiamy o sprzedaży i kosztach, nie o zasięgach. Jeśli kiedykolwiek dostaniesz ode mnie raport, którego nie rozumiesz — masz prawo mi go odesłać.
Bez prezentacji sprzedażowej i bez zobowiązań. Opowiedz mi, gdzie jest Twoja firma i gdzie ma być — powiem Ci, co bym zrobił i czy jestem od tego właściwym człowiekiem.